Kontratak palaczy?
Jak donosi Inquirer szef niewielkiej niemieckiej firmy informatycznej zwolnił trzech niepalących pracowników którzy zażądali biura wolnego od dymu papierosowego. Swoją decyzję tłumaczy tym, iż żądania trzech pracowników zaczęły zakłócać spokój w firmie. Od 1 stycznia 2008 roku w Niemczech wszedł w życie absolutny zakaz palenia papierosów w miejscach publicznych takich jak bary, puby i restauracje. W Polsce podobną ustawę chce wprowadzić jedno z ugrupowań politycznych. Sądząc jednak po ilości palaczy nie obędzie się bez walki.
Walki, w której palacze będą wyciągać najbardziej absurdalne argumenty w stylu “powrotu do komuny”, “ograniczenia wolności o którą tak walczyli nasi przodkowie” itp. Nie myślą o tych, którym dym papierosowy przeszkadza, o tym, że dzieci szczególnie narażone są na niekorzystny wpływ dymu papierosowego. Szczególnie denerwujące jest to na przystankach komunikacji miejskiej oraz przy wyjściach z dużych biurowców lub hipermarketów. Kiedyś na przystanku tramwajowym zwróciłem uwagę jednemu jegomościowi, aby uszanował prawo innych i odszedł z papierosem na bok. Dowiedziałem się, że jak mi się nie podoba nie muszę stać pod wiatą mogę iść dalej. Z kolei wychodząc z hipermarketu czy biurowca trzeba przebić się przez zasłonę dymną wytwarzaną przez kilkanaście osób stojących bardzo blisko wejścia, „bo zimno, że psa żal na dwór wyrzucić”. Może następnym razem wyjdę przez magazyn albo wogóle zrobię zakupy w małym sklepiku osiedlowym bo przcież nie muszę robić zakupów w dużym sklepie. Z kolei jeśli chodzi o biurowiec to mogę się zwolnić jak mi się nie podoba. Pytanie tylko kto komu ogranicza tu wolność osobistą.
Brak powiązanych artykułów
Tagi: ogólne
